W ostatni weekend starsza córcia wyjechała z dziadkami, żona ruszyła na zakupy, a ja zostałem  w domu z młodszą latoroślą, która koło południa zwinięta w kłębek zasnęła. Korzystają z nadarzającej się okazji rozsiadłem się wygodnie na sofie i zacząłem czytać książkę. Otoczyła mnie cudowna cisza, a po chwili uświadomiłem sobie jak rzadko miewam takie momenty.

Budowaliście już ze swoimi pociechami domki? Domki z klocków, kartonów, papieru, drewna, czy czegokolwiek innego? Ja ze starszą córcią mamy już na koncie kilka. Naszym głównym budulcem do tej pory były klocki, jednak po obejrzeniu niedawno pewnego domku, postanowiliśmy zmienić podejście do budowy i spróbować czegoś nowego.

Gdy zostałem ojcem jedną z rzeczy, których nie mogłem się doczekać było czytanie dziecku bajek na dobranoc.Do dziś uwielbiam to robić, chociaż starsza córcia niestety wybiera często tytuły, za którymi nie przepadam. Dodatkowo bywa, że muszę jeden z nich czytać siedem razy w tygodniu! Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Za każdym razem próbuję bowiem coś zmienić w historii, tak żeby mała mogła to wyłapać i zwrócić mi uwagę. Czasami wręcz sama się dopomina żebym coś przekręcił i tak czytanie po raz setny tego samego robi się znacznie ciekawsze. Bywa też, że powtórne czytanie jakiegoś tytułu wykorzystuję do szlifowania moich mizernych talentów aktorskich – a to zmieniam głos jakiejś postaci, a to staram się być bardzo aktywnym narratorem. Ostatecznie, pomimo powtarzalności, zawsze z córcią bawimy się znakomicie, a o to przecież chodzi.