Zawsze zastanawiało mnie jak to jest, że niektórzy ludzie mówią, iż niczego w swoim życiu nie żałują. Czy faktycznie nigdy nie przeżyli czegoś, co woleliby jednak zrobić inaczej lub czego się zwyczajnie wstydzą? Ja na przykład mógłbym wyliczyć sporo sytuacji, które gdzieś we mnie utkwiły i których zwyczajnie żałuję. I nie mówię tu nawet o jakiś niezwykle poważnych sprawach, chociaż akurat ta, o której chcę napisać jest poważna aż nadto. Jest poważna tak bardzo, że z wrażenia można zmendleć.
Tak, tak, napisałem zmendleć, zamiast zemdleć, bowiem właśnie ten niepozorny wyraz jest tu clou całego problemu. Wyraz ten został stworzony przez moją młodszą córcię, która oczywiście chciała powiedzieć zemdleć. Nie jest to oczywiście jedyne słowotwórstwo w wykonaniu jej i jej siostry. Przez kilka ostatnich lat usłyszałem dziesiątki słów lub całych zdań, które wypowiedziały i które są warte zapamiętania. Niestety, chociaż przez wiele lat chodziło mi to po głowie, nigdy nie założyłem sobie specjalnego notesu, w którym zapisywałbym wszystkie śmieszne, ciekawe i zaskakując teksty, które powiedziały kiedyś moje dwie córcie. Jest to więc jedna ze spraw, których bardzo żałuję. Pamięć bowiem jest ulotna i dość szybko wszystkie zabawne powiedzonka ulatniają się z mojej głowy. Na szczęście ostatnio staram się to nadrobić i zapisywać sobie różne sytuacje.
Kilka dni temu próbowałem na przykład wyjaśnić młodszej córci z czego robi się papier. Wydawało mi się, że kwestię przedstawiłem dość prosto i logicznie. Następnego dnia jednak, siedząca w toalecie Amelka popatrzyła na rolkę papieru toaletowego i zapytała:
– Tato, ale jak to jest, że ten papier rośnie na drzewach?
Spróbowałem więc ponownie wyjaśnić kwestię, dodają do tego kilka przykładów. Mówiłem więc, że:
– Na drzewach rosną liście, igły, owoce…
– I papiery – dodała szybko Amelka. Po czym dorzuciła z przekonaniem w głosie: – I małe niedźwiedzie.
Przy niedźwiedziach już nie wytrzymałem i zacząłem się śmiać. Zapytałem jednak skąd taki pomysł, że miśki rosną na drzewach?
– No, przecież nie tak normalnie, tato – odpowiedziała mała z pełną powagą. – Rosną na drzewach, ale w jajkach.
Niestety nie dałem rady ustalić już o co chodzi z jajkami, domyśliłem się jednak, że zapewne Amelka miała na myśli ptasie gniazda, które często oglądaliśmy w parkach i pod którymi można było znaleźć skorupki od jajek.
Wracając jednak do zapisywania ciekawych stwierdzeń, zdecydowanie polecam wszystkim prowadzenie takiego mini pamiętnika, bo można w nim później znaleźć takie cuda jak przytulny rodzinas, który powstał w chwili, gdy obie córcie wpadły do łóżka rodziców, żeby się rodzinnie przytulić.






