Gdy za oknami sypie… pada deszcz, a zima przypomina jesień, trudno zabrać się za solidne lepienie bałwanów. Niestety zimy z mojego dzieciństwa są już jedynie dobrymi wspomnieniami wartymi opowieści. Całkiem niedawno udało nam się jednak z córcią trafić na odrobinę śniegu i nie tylko nieco pozjeżdżaliśmy się na sankach, ale również narysowaliśmy na drodze bałwana. Tak, tak, narysowaliśmy. Śniegu było bowiem tak mało, że można było na nim jedynie rysować.
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Skoro śnieg nie chce padać, a zima jest podobna do zimy tak bardzo jak smalec wegetariański do zwykłego smalcu, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Niezależnie od wszystkiego bałwan musi być!
Te dwa uwiecznione na zdjęciu powstały nie tylko bez śniegu, ale także w trakcie ulewy. Do przygotowania bałwanów nie trzeba niczego nadzwyczajnego. Wystarczy mieć białe skarpetki, sznurek, nitkę i guziki. Skarpetki należy oczywiście czymś wypełnić. W naszym przypadku zastosowaliśmy dwa rozwiązania. Pierwsze to ryż. Dzięki niemu bałwan staje się bardziej plastyczny i bez problemu można go wszędzie ustawić. Drugie to styropianowe kulki dostępne w sklepach z zabawkami lub pasmanteriach. Bałwan z kulkami jest bardziej kształtny, trudniej jednak mu ustać. Dopełnieniem całości w obu przypadkach są flamastrowe uśmiechy.
I tak, szybko, łatwo i przyjemnie pokazaliśmy zimie palec, bawiąc się przy tym znakomicie. Jeśli więc i wasze pociechy chcą mieć w ziemie bałwany, a za oknami plucha, polecam rozwiązanie mniej zimne, ale również przyjemne.
Jacek Łosak
0 komentarze:
Prześlij komentarz