Punkt kontrolny na trasie ojcowskiego ultramaratonu

, 2 komentarzy

Wychowanie dzieci to prawdziwy ultramaraton. Na szczęście po drodze rozstawione są punkty kontrolne, w których można nieco odsapnąć, coś spokojnie zjeść, napić się i zrelaksować. Niestety nie trafia się na nie regularnie, tym bardziej jednak cieszą, gdy faktycznie pojawią się na trasie. 

Na mojej trasie pojawił się taki w poprzedni weekend. Przyznam szczerze, że czekałem na niego ponad osiem lat, ale było warto. W sobotnie przedpołudnie zostałem w domu sam z obiema córkami. Tradycyjnie nastawiłem się na ciągłe zabawy, w których to tata jest oczywiście kluczową… zabawką. Jakże więc wielkie było moje zdziwienie, gdy starsza córcia chwyciła za książkę, usiadła w fotelu i stwierdziła, że sobie teraz poczyta. Młodsza tym czasem wyciągnęła batalion kredek i postanowiła rozpocząć nimi kolorową wojnę na wielkiej kartce papieru. Przez chwilę zupełnie nie wiedziałem co zrobić, bowiem w pokoju zapadła głęboka cisza, która rzadko zagląda do naszego domu. Nie namyślając się jednak długo, podobnie jak starsza latorośl sięgnąłem po książkę i zanurzyłem się w lekturze. Niestety pod ręką miałem potwornie nudne „Inferno” Dana Bronwa, ale nie śmiałem wymieniać lektury, żeby przypadkiem nie prysnął czar tej chwili spokoju. Czytałem więc uśmiechając się radośnie, chociaż książka do tego nie zachęcała. Prawie nie oddychałem w nadziei, że ten moment będzie trwał wiecznie i w obawie o kruchość chwili, która nadeszła. Na szczęście, ku mojemu wielkiemu zdumieniu wszystko trwało ponad pół godziny! Było to pół godziny niczym niezmąconego i cudownego spokoju, chwili, która przypomniała mi dawne czasy, kiedy to w weekendy siadywałem sobie w fotelu i na godziny zanurzałem się lekturze. 

Ten moment był jednym z najlepszych punktów kontrolnych na trasie mojego ojcowskiego ultramaratonu, pokazał mi bowiem, że jest nadzieja na przyszłość i że może za jakiś czas w kolejnym punkcie zatrzymam się na godzinę, a może nawet na dwie! 

2 komentarze:

  1. Jacku... pisz! Więcej, częściej, dla nas - grona Twoich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jest plan. Dziękuję za komentarz, dobrze wiedzieć, że są czytelnicy :)

      Usuń